Sms-owa segregacja klasowa
 Oceń wpis
   



30.01.08
Ogromnie dziękuję! Znalazłem się w pierwszej 10-tce i jestem w ostatnim III etapie. Zasługuję? :)
Hm... nie śmiem namawiać na jeszcze jeden wysiłek... ale jeśli... to:

C00080 na 71222
pozdrawiam


19.01.08

Będę Ci wdzięczny za zagłosowanie sms-kiem na mój blog w konkursie na blog roku. A za zainwestowane pieniądze postaram się odwdzięczyć w postaci drobnej, ale może kiedyś przydatnej wiedzy o sms-owej segregacji klasowej. Koszt przeznaczonego na cele charytatywne sms-a, to klasyczne 1,22 zł z VAT. Czy dla wszystkich? Oczywiście nie. Jeśli jesteś tzw. osobą fizyczną i komórkę masz „ na siebie”, rzeczywiście tyle ubędzie Ci z kieszeni kiedy zapłacisz rachunek. Jeśli jednak jesteś firmą to zapłacisz niby ten sam rachunek jednak równocześnie do US zapłacisz o 22 gr. VAT-u mniej. Czyli koszt to 1 zł? Nie! Jeszcze podatek CIT lub PIT (nie trzeba w to wnikać) czyli 19% od właśnie jednej złotówki. Wynik 81 gr. realnego kosztu. Wiem, grosiki nie robią wrażenia... to może procenty? 1,22 zł to o 50% więcej niż 81 groszy! Pewnie niektórzy powiedzą, że jest lepsza jeszcze jedna opcja. Komórka służbowa, bo nic ich nie kosztuje. Pozwolę sobie nie zgodzić sie z tym, ale to temat na znacznie dłuższy tekst. To co? zainwestujesz? :)
Wyślij sms o treści C00080 na numer 71222
Etap wysyłania sms-ów wyłaniających grupę blogów do dalszej oceny trwa do 29.01.08.
Więcej szczegółów na stronie www.blogroku.pl/kategoria_glosuj.html

Komentarze (1)
Mikołaj zdemaskowany...
 Oceń wpis
   

Nie zbyt dawno dawno temu, za wielkimi Bismarckami i parlamentami, polityczny święty Mikołaj, w swojej namiętności czynienia obywateli szczęśliwymi, postanowił poszukać neutralnych źródeł finansowania wora z prezentami. Zobowiązał tedy każdego przedsiębiorcę do pobrania od swoich klientów podatku na rzecz mikołajowego wora. Zalecił rzecz prostą: jeśli sprzedajesz swojemu klientowi np. pralkę, to masz zażądać od niego dodatkowych pieniędzy na rzecz owego wora. Aby nie powodować bałaganu określił wielkości tych żądań. Dla pralki za 1000 zł zażądasz (zgodnie z taryfikatorem) 220 zł . Nie masz prawa dokonać tej transakcji jeśli klient odmówi zapłacenia tej daniny. Jeśli jednak ominiecie temat, oboje jesteście przestępcami. (prezenty - rzecz uświęcająca środki). Możesz oczywiście pomniejszyć ową daninę jeśli inny przedsiębiorca, sprzedając Ci tą pralkę wcześniej za 850 zł pobrał od Ciebie wcześniej dodatkowe 187 zł na tej samej zasadzie (on też przekazał fabryce równoległe165 zł kupując ją za 790 zł). Inteligentny Mikołaj dostanie łącznie te 220 od ostatecznego konsumenta.) To, że nie słyszysz słowa podzięki za bycie poborcą podatkowym świadczy tylko o empatycznych zdolnościach Mikołaja do czynienia prezentów. Podobną wrażliwość Mikołaja zauważamy w kwestii dobroczynnego wpływu na całą gospodarkę prezentami. Przecież pralka kosztuje w detalu 1000 zł i w żadnym przypadku nie można twierdzić tych śmiesznych i mylących bzdur, że 1220 zł. Prawda?! Dziw, że Mikołaj nie wpadł na to, żeby podnieść swoje żądanie z 220 do 1000 zł. Z tą neutralnością to można się nawet zgodzić, bo oczywistym jest, że nie wzrasta sprzedaż pralek, lodówek, samochodów... i każdej rzeczy i usługi będącej pretekstem do ściągnięcia podatku VAT. A My głupi, wciąż wierzymy w Mikołaja...

Komentarze (0)
Polak ma przerąbane!
 Oceń wpis
   
Wiem co trzeba zrobić aby naprawić gospodarkę, aby ją ruszyć z posad. Aby ludziom żyło się coraz dostatniej :). Odkrywałem to powoli zbierając swoje doświadczenia jako uczestnika rynku. Będąc czas jakiś pracownikiem widziałem tylko swoją "wypłatę" i nie miałem motywacji, aby zrozumieć z czego wynika, z jakiego systemu podatkowego wypłynęła. Od razu uprzedzam, że nie chodzi o wysokość podatków. Kiedy przyszedł czas na firmę, zacząłem od bankructwa i oczywiście było ono efektem mojej infantylnej wiedzy i błędów. Choć jasne jest dla mnie, że "dorżnęło" mnie Państwo. Zus-y za pracowników i podatki są jak gilotyna... z kontrahentami można sie dogadać natomiast Państwo ma grację 100 tonowego głazu.

Ale to też drugorzędna sprawa, bo dorżnęło mnie coś ukrytego przed oczami większości z nas, coś co deformuje cały proces gospodarczy nie tylko w Polsce. Oczywiście, sprowadzenie tego do jednej zasady jest uproszczeniem na potrzeby krótkiego tekstu. De Soto np. napisał cała książkę o wpływie braku stabilnych i jasnych uregulowań własnościowych na arcyważną rzecz dla gospodarki jaką jest kapitalizacja.

A chodzi właśnie o kapitalizacje na każdym poziomie, pracownika z średnią krajową, managera z wysoką krajową czy przedsiębiorców.

Ja, żeby to poczuć i zrozumieć potrzebowałem 20 lat doświadczeń i ponad 100 razy zagrać w grę Roberta Kyosakiego "Cash Flow". Na pierwszy rzut oka, gra przypomina słynny monopol, ale tylko przypomina. Też plansza, też kostka, ale karta zapisu księgowego to już zupełnie inny świat. Jest na niej coś, co na początku sprawia kłopot każdemu nowemu graczowi. Mianowicie pojęcie "wypłata", która jest czymś innym niż to do czego nas przyzwyczajono. "WYPŁATA" to nie to co nam "wypłacono", lecz to co zostało po przeżyciu miesiąca. Bo przecież aby przeżyć musimy! ponieść pewne nie do ominięcia koszty!

Wypłata w tej grze jest czymś zupełnie innym. Jej wartość uzyskujemy dopiero po odjęciu od zarobków wszystkich kosztów w skali miesiąca. Czyli pojęciu „WYPŁATA" staje się równoważne znaczenie pojęcia "DOCHÓD"

Tu zadam pomocnicze pytania aby wyjaśnić do czego zmierzam:

Czy możesz swoją pracę wykonywać bez skarpetek? Albo bez spodni? Nie używając pasty do zębów? Nie śpiąc? Nie jedząc? Dlaczego ustawodawca z jednej strony uznając ustawową konieczność urlopu dla pracownika, nie pozwala uznać kosztów urlopu jako kosztów uzyskania wypłaty?

Co zmieniłoby proponowane przeze mnie podejście? Wszystko! Bo realnie, podatek u nas zwany dochodowym (od dochodu?) jest bliższy podatkowi od przychodu (obrotu). Gdyby pracownik etatowy mógł zaliczyć koszta uzyskania swojej pensji (paliwo, samochód, prąd, woda i wiele innych) to jego "DOCHÓD" byłby bliższy prawdzie. A podatek liczony od realnego dochodu, nawet jak byłby wysoki, to nie zagrażałby nikomu bo i tak by coś zostało.

I tu dochodzę do sedna. Deformując wynaleziony już przez Saracenów podwójny zapis księgowy, zatarto pojecie "dochodu". Polakom praktycznie nic nie zostaje a wielu żyje wciąż na minusie, nie rozumiejąc skąd to sie bierze. Na firmy też zarzucono wiele takich pułapek, np. amortyzacja zamiast zaliczenia inwestycji wprost w koszty, czy VAT od paliwa albo samochodu. Nie mam gotowej recepty na to jak to przywrócić technicznie, ale wiem, że można. (Jeśli politycy mogli to skonstruować, czemu nie można byłoby tego zdekonstruować?). Wiem, wygląda na to, że wielu nie płaciłoby zbyt wiele. Ale to byłoby po pierwsze uczciwe, po drugie ludziom by coś zostawało (sic) i mieliby szansę się rozwijać (czyt. Kapitalizować). W końcu to ludzie są podmiotem, a nie pojęcia takie jak budżet. Idąc dalej, jeśli ludziom zacznie zostawać to, zaczną rosnąć wpływy z podatku, może wreszcie powstanie tzw. klasa średnia? Proszę zwrócić uwagę, że nie wspomniałem o podatkach pośrednich, o akcyzach i parapodatkach... Na prawdę Obywatel w Polsce ma przerąbane!

Komentarze (3)
Brytfanna, Bismarck i służba zdrowia
 Oceń wpis
   
Proponowanie dzisiaj prywatnej... już miałem napisać „służby”!? zdrowia, jest czymś na kształt zamachu na poczucie ładu większości społeczeństwa. Panuje jakieś przekonanie, że zaraz po takim fakcie staniemy bezradni wobec chorób, drogich szpitali i zemrzemy na postępujące ubóstwo...

Tymczasem w 2008 wydatki na ową chwalebną „służbę” wynieść mają ok. 50 mld i nie jest to wszystko, bo jeszcze samorządy i inne mechanizmy, a także wizyty prywatne wycisną kolejne kwoty z kieszeni każdego niemowlaka. Jak dodamy koszt obsługi tych pieniędzy to mamy spoko 80 mld zł. To daje ok. 2000 zł na każdego z 38 mln Polaków. Czyli 4 osobowa rodzina (stąd te niemowlaki) dostałaby z powrotem 8000 zł! Gdyby tak wykupiła ubezpieczenie „premium” zawierające wszelkie badania, leczenie, nawet koszty trudnych kuracji czy operacji? Dla przykładu za 30 zł miesięcznie 30-to latek zabezpiecza sie na konieczność operacji pomostowej naczyń wieńcowych (bypass) wartej 10 tys zł czy też operacji kręgosłupa czy wycięcia tarczycy itp. itd. W tych naszych raczkujących bo zdeformowanych przez Państwo usługach za kilkaset złotych miesięcznie można się ubezpieczyć na wszystko łącznie z leczeniem za granicami kraju... Zakładając, że ten rynek ogromnie by sie rozwinął, ceny spadły by znacznie... i po temacie „służby zdrowia”. Co śmieszne, to co trzeba zrobić to... przestać robić... służbę zdrowia. Ba! nie trzeba rewolucji, wystarczy zaproponować prosty układ obywatelom: bierzesz swoje 2000 zł, ale wara od Państwowej służby zdrowia, wykopiemy Cię natychmiast z naszego „lśniącego” systemu! ok?!
Ok, mówi obywatel i decyduje.

Jest jednak jedna przeszkoda... mianowicie brytfanna. Kiedyś córka zapytała mamę o cel przycinania „tak na równo" końcówek niedużej pieczeni przed wsadzeniem do większej brytfanny. Mama, po chwili zadumy stwierdziła, że babcia powinna wiedzieć, ta znów odesłała je wszystkie do prababci, która po chwili zdziwienia odrzekła: jak to dlaczego? bo nie mieściła sie w brytfannie!!!

Z rolą państwa jest podobnie, jak pójdziemy do naszych matek zapytać czemu tak niewydolny i bezsensowny system służby zdrowia (i inne) nam sie oferuje, odeśle nas do dziadka, a ten do pradziadka, który powie nam po chwili zdziwienia: jak to dlaczego!? bo Bismarck chciał pokonać socjalistów!!!

Mamo a skąd wzięło się to polskie słowo Brytfanna?...

Komentarze (16)
Dziewczynka, jabłuszka i podatki
 Oceń wpis
   
Jest taka psychologiczna anegdotka o dziewczynce, którą Mama zawsze upominała, kiedy skończywszy pierwsza, chciała wziąć sobie jedno z jabłek przygotowanych jako deser po obiedzie. Komunikat był mniej więcej taki: to nie wypada, to nie grzeczne pchać sie przed innych, to bardzo ładnie innym ustąpić. Myślę, że nie jeden chłopiec był równie dobrze wychowywany.

Co to ma wspólnego z podatkami? Hm... chciałbym poddać weryfikacji myśl, która przyszła mi jako wyjaśnienie, zdumiewającego faktu, że inteligentni i wykształceni ludzie, nie protestują w związku z faktem, że Państwo odbiera im 70% pieniędzy, 70% ich energii zawodowej, 70% ich zawodowej kariery. Kiedy pytam ludzi o przyczyny tej zgody, najpierw podważają prawdziwość tych 70%. Potem kiedy kilka wyliczeń objawia prawdę, zachowują sie dość szczególnie, jakby nie mieli śmiałości sie oburzyć. Jakby ważność ich życia, marzenia i cele blakły w cieniu... olbrzyma o imieniu Państwo. Mówią coś o drogach, służbie zdrowia czy wyrównywaniu dochodów. Kiedy zdumiony pytam: wyrównywaniu twoich niskich dochodów poprzez konfiskatę 70%?!!! wyrównywaniu do kogo?!!! Milkną i wycofują sie z tematu.

Że nie jest to lęk przed totalitaryzmem, udowodniliśmy, My Polacy, niejednokrotnie, musi być inna przyczyna. I tu wrócę do resztek jabłuszek, zazwyczaj najmniejszych i podpsutych... Może na co dzień, nie uświadamiamy sobie głębokiego wdruku na „bycie na końcu”, wewnętrznego (prawie freudowskiego) programu sabotażu własnego sukcesu, własnej zamożności? Wyjaśniałoby to też brak pozytywnych konotacji cudzego sukcesu finansowego, bo aby go osiągnąć trzeba mieć aprobatę sięgania do owoców pierwszemu (cwaniactwo? chciwość?). Nie kojarzę teraz żadnej literatury czy filmu pokazującego etos w biznesie, etos budowania zamożności. Każdy Polak świetnie porusza się w tematach martyrologicznych natomiast pieniądze to temat brudny, śliski i domena ludzi innej kategorii (nazwałem to bardzo dyplomatycznie). Czy nie czas na zmiany?

Komentarze (0)
Ankieta
Czy wiesz, że ponad 70% efektów twojej pracy zabiera Państwo?
Wiem, to naturalne...
Wiem, to jest chore...
Nie wiem, sądzę że mniej...
To bzdura!
Najnowsze komentarze
2008-10-27 00:57
Andy P:
Czeski dolar
Witam Andrzeju, myślałem już że nie odwiedzasz tego miejsca :) Co do informacji przedstawionej[...]
2008-03-04 20:30
Admin Artur:
Brytfanna, Bismarck i służba zdrowia
MY.. czyli zespół prywatnezdrowie.pl jak najbardziej solidaryzujemy się z autorem... [...]
2008-02-02 23:00
:
Lek na lęk
Spodobało mi się :) dobranoc
Najnowsze wpisy
2008-10-26 16:35 Czeski dolar
2008-01-19 12:00 Sms-owa segregacja klasowa
2007-12-26 18:44 Mikołaj zdemaskowany...
2007-12-16 17:51 Polak ma przerąbane!
2007-12-08 00:08 Brytfanna, Bismarck i służba zdrowia
O mnie
Gubon
Jestem dziennikarzem branżowym a równocześnie przedsiębiorcą... to rozwijające zestawienie